100 pocztówek z Karpacza i Pragi

100 pocztówek z Karpacza i Pragi

Jeżeli jestem chodzącym zakwasem, z pełną kartą zdjęć, strachem przed poniedziałkiem, a pogoda się nagle polepsza, to znaczy, że wróciłam z urlopu – tak mogłam powiedzieć 21 czerwca, kiedy minął dla mnie najbardziej wyczekiwany w roku czas.

Za dzieciaka nie miałam za bardzo możliwości podróżować po kraju, więc zanim dorosłe zobowiązania rozkręcą się na dobre i nie będzie odwrotu, to nadrabiam. Tym razem padło na polskie góry i Karpacz, no bo ileż można „relaksować się” nad Bałtykiem, a że Praga jest stamtąd rzut beretem – mnie i Michała wygnało na jeden dzień i tam. Ciekawych kilku moich słów, a przede wszystkim zdjęć, zapraszam do reszty wpisu – galeria znajduje się na dole.

To były moje najbardziej aktywne wakacje ever. Ja i mój towarzysz życia zrobiliśmy może jakieś czterdzieści kilometrów pieszo, z czego piętnaście podczas wyprawy na Śnieżkę. Może dla górskich wyjadaczy to pryszcz, ja jednak od paru dni po tej wyprawie cierpiałam na tak niesamowite skurcze łydek, że nawet z łóżka wstawałam jak emeryt, trzymając się przy tym mebli. Widoki – co tu mówić, przepiękne, chociaż na zdobywanie szczytu wybraliśmy akurat najgorszy dzień ze wszystkich(!), i o jakiejkolwiek widoczności nie było mowy. Razem z Michałem stwierdziliśmy, że najlepsze atrakcje w Karpaczu to albo te, które są darmowe (np. spacer wzdłuż rzeki Łomnicy i podziwianie jej przepięknych kaskad) albo śmiesznie tanie (np. wejście na skocznię Orlik za dwa złote, na której zaspokoiliśmy potrzebę oglądania pięknych widoczków z góry, po failu z wdrapaniem na zamgloną Śnieżkę).

Chociaż pogoda nas nie rozpieszczała i skiepściła się następnego dnia po przyjeździe, to jednak była dla nas łaskawa – ulewy rozpoczynały się zaraz po tym, jak przekroczyliśmy próg naszej noclegowni a kończyły tuż przed tym, gdy zamierzaliśmy z niej wyjść. Może to jakaś aura tego pensjonatu, tak czy siak, Willę Granit polecamy – ceny spoko, warunki bardzo dobre, widoki z okna – świetne, no i wszędzie dość blisko. A posiadaczom Multisportu radzę udać się do hotelu Konradówka, niedaleko deptaka. Jednorazowo można ich odwiedzić i korzystać z tamtejszej pływalni, jacuzzi i sauny przez 90 minut – po tylu kilometrach łażenia byłam w siódmym niebie, gdy umoczyłam na dłużej tyłek w ciepłej wodzie.

No i Praga! Serdecznie polecamy skorzystać z oferty lokalnych, okołogórskich, polskich biur podróży. My wybraliśmy opcję jednodniowej wycieczki do stolicy Czech za 78zł od osoby. W cenie jest autokar, przewodnik i ubezpieczenie. Sami z pewnością nie dalibyśmy rady tak sprawnie dojechać, przejść miasta i poznać tylu ciekawostek. Powiem tak – jestem oczarowana tym miastem. Kiedy usłyszałam, że zabytków tyle, że huhu, że miasto wpisane na listę UNESCO, przyznaję, że w duchu gderałam: „ok, ok, faaajnie, ale pewnie i tak pośladków nie urwie…”, ale to, co zobaczyłam, zdecydowanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Piękne budowle wyglądają zza każdego rogu. Myśli się: „no dobra, to chyba koniec?…”, ale przechodzi się parę metrów dalej i oczom ukazują się kolejne wieżyczki, kościoły, pałace, fontanny, mosty… i inne cudowności, których końca nie ma. Szczerze zazdroszczę Prażanom, że mogą żyć w tak pięknym mieście.

Jeśli chodzi o fotograficzne przemyślenia:

  • Tryb preselekcji przysłony z automatycznym ISO i określonym z góry najdłuższym czasem migawki okazuje się strzałem w dychę, jeżeli chce się mieć dobrze naświetlone zdjęcia i mieć na to jakiś wpływ, ale jednak nie za duży, co by czacha nie dymiła za bardzo 🙂
  • Dowiedziałam się o sobie, że w terenie wolę szerszy kąt. I że następnym razem nie ma co brać ze sobą całej szklarni – w końcu chodzi o wypoczynek.
  • Królestwo za JAKIKOLWIEK pełnoklatkowy obiektyw! Cała widoczna poniżej relacja została zrobiona Nikkorem 35 mm, ale… w wersji DX. Fotozapaleńców teraz pewnie zabolało serce. No cóż, że ze Szwecji cesarz. Jak to mawia jedna znana mi osoba: jaki mom, taki pchom. Ekhem. Czy jakoś tak.
  • Adobe Camera Raw poszedł w odstawkę. Zostałam wyznawczynią Capture One Pro do wywoływania surówek. Jeszcze nigdy tak przyjemnie i szybko nie wywołałam tylu zdjęć – polecam serdecznie.

Także o – teraz zdjęcia. Opatrzone komentarzem. Miłego oglądania. A wszystkim, którzy są przed urlopem, życzę udanego i obfitego w piękne fotografie wypoczynku!

 

Lubi fotografować. Fotografuje, bo lubi. I chciałaby, żeby wszystko w życiu było tak proste, jak ta reguła.