#challengeAccepted [001] – efekty majowego wyzwania

#challengeAccepted [001] – efekty majowego wyzwania

wpis w: Moja fotografia, Na codzień | 0

Od pewnego czasu miałam dziwne wrażenie, że wyzwania fotograficzne wręcz atakują mnie zewsząd – chociażby na pinterest albo na blogach, których kanały RSS subskrybuję (przykład: blog jestrudo.pl). Postanowiłam nie zrzucać winy na przypadek, ponieważ w tym samym czasie dziurę w mózgu zaczęła mi wiercić myśl, że kiedyś, zanim nie samobiczowałam się ze względu na jakość moich zdjęć, a co teraz niczym masochista namiętnie uskuteczniam, robiłam o wiele bardziej kreatywne, jak na mój zestaw umiejętności, zdjęcia i fotomontaże. Niewiele myśląc – uznałam to za znak od losu i już pod koniec kwietnia postanowiłam sobie, że sobie takie wyzwanie wymyślę, a nawet spróbuję wciągnąć w to innych, co by poruszać nieco czachą. Przejrzałam pinterest i google graphics i skleiłam challenge z 31 zadaniami, które wydały mi się ciekawe i co najważniejsze – robiąc to kierowałam się głosem intuicji, totalnie nie zastanawiając się, czy dam radę wymyślić cokolwiek ciekawego w danym temacie. Na facebookowej grupie BAF-owej umieściłam więc post o takiej treści:

Postanowiłam sobie, że niezależnie od ilości osób, które poza mną wezmą udział, nawet, jeżeli będzie wynosiła 0, spróbuję i zobaczę, czy dam radę.

Zanim wrzucę tutaj te 31 zdjęć od razu podzielę się wnioskami. Jakkolwiek jakiś tam zbiorek fotek uzbierałam i nie ominęłam chyba żadnego punktu, tak wychodzę z założenia, że gdyby wyzwań było 50% mniej, to jakość zdjęć i poziom kreatywności skoczyłaby o 70%. Są też jednak plusy takich wyzwań – aparat musiał mi towarzyszyć niemal zawsze i dzięki temu udało mi się zachować wiele cennych chwil, a same zadania często wymuszały nowe podejście do ich rejestrowania. To, czy były to próby udane – ciężko mi stwierdzić, ale na pewno wniosły coś do mojego sposobu patrzenia, a ta nauka jest bezcenna i o wiele bardziej wartościowa niż sprzęt.

Koniec gadania. Poszło mi tak:

1. Niebo

Dnia 29 maja na skrzyżowaniu ulic Gąsawskiej i Cmentarnej w Bydgoszczy przyczaiłam samolot wracający z Dublina.

 

2. Coś żółtego

Na wyjeździe z chórem we Wrocławiu znalazłam najprawdziwszego Transformera i mniemam, że nie była to finalna forma, wszak był to środek dnia na placu zabaw pod blokiem, więc w sumie kto go tam wie.

 

3. Coś, co wywołuje uśmiech

W tym miesiącu uśmiech wywołał u mnie odebrany BAF-owy album naszej edycji – ciekawie jest zobaczyć się w takiej małej, pamiątkowej publikacji (BTW – czemu mam tylko 4 palce?!)

 

4. Ulubione niedzielne zajęcie

Uwielbiam rodzinne rowerowe eskapady po okolicach Dąbrowy. Poniżej instagramowa fotka, na której są mój tata i mój siostrzeniec Oskar (o mało z własnego roweru nie spadłam!).

 

5. Długa ekspozycja

Pierwsze zdjęcie ze zbioru, które bardziej jest kwestią przypadku. Nie znalazłam chwili na piękne rozmywanie chmur czy wody (szkoda!), ale jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności instagramowy aparat rozmył ruch tam, gdzie mógł, a nawet powinien, więc nie wygląda to na krótki czas naświetlania. Przymknę oko i uznam za zaliczone, bo nie wiem jaka jest umowna granica dla długiego czasu.

 

6. Pierwszy raz

Nie ulega wątpliwości, że w maju po raz pierwszy byłam we Wrocławiu, Wrocławskim zoo i miało miejsce moje pierwsze spotkanie z lwem.

 

7. Makro

Taką różę znalazłam w domu rodzinnym na stole w jadalni i chociaż otarłam się nieco o banał – trzeba przyznać, że kwiaty w domu umilają życie.

 

8. Symetria

Wystarczyło wyjść na podwórko!

 

9. Cienie

Znów zoo we Wrocławiu – 3/4 Ohrid Shore w postaci mnie, Bartsona i Pauliny, przygląda się Murenie.

 

10. Z żabiej perspektywy

Mam totalnego fioła na punkcie Mecenasa i musicie przyznać, że z każdego kąta, nawet tego niekorzystnego dla większości ludzi (wszak jest on osobą i proszę się ze mną nie kłócić) – prezentuje się wspaniale.

 

11. Sekret

Nie wszyscy chyba to wiedzą, ale jestem totalnym introwertykiem-domatorem i jeżeli nie mam w tygodniu choć jednego dnia, który mogę spędzić w samotności i w szlafroku – totalnie rozładowują mi się baterie.

 

12. Ulubiona piosenka

W tym miesiącu najczęściej odpalałam w samochodzie Muse – Psycho.

Tak jak nie przepadam za lampą wbudowaną, tak tym razem się przydała – ustawiłam ją na tryb REAR i naświetlałam przez 1 sekundę ze statywu, mogłam więc ten efekt osiągnąć za jednym spustem migawki. A już 14 czerwca poraz pierwszy usłyszę Muse na żywo!

 

13. Jeden w swoim rodzaju

Tutaj mógł się znaleźć portret mojego towarzysza życia, taty albo psa, ale uznałam, że mój D40x zasługuje na uznanie tuż przed tym, zanim oficjalnie wyślę go na emeryturę. Wspaniale było poznawać z nim tajniki robienia zdjęć w trybie manualnym i zarejestrować tyle pięknych wspomnień. Good job, buddy!

 

14. Nie z tej epoki

W moim rodzinnym domu znajduje się stara maszyna do szycia, z której niegdyś korzystała babcia mojej mamy.

 

15. Co to za budynek?

No właśnie? 🙂 >>> Ratusz we Wrocławiu, jasna sprawa.

 

16. Panorama

Największy fun z  tym zdjęciem miałam podczas obróbki, ponieważ poraz pierwszy w życiu strzeliłam panoramę pełną klatką, po odstawieniu D40x o mało więc nie zrobiłam pod siebie przybliżając detale lupką i ciągle widząc szczegóły. Radość skończyła się następnego dnia, kiedy otworzyłam zdjęcie i stwierdziłam, że… w sumie takie sobie. Anyway – tak wyglądała Bydgoszcz 31 maja z kładki na Trasie Uniwersyteckiej.

 

 

17. Światło dodane

Jakby nie patrzeć – mój Helios (któremu poświęciłam ten wpis) zaliczył całkiem niezłą sesję. W ruch poszły białe arkusze papieru, flesz reporterski i blenda.

18. Kształt

Razu pewnego, podczas spaceru po lesie, spotkałam taką interesującą gałąź. Zrobione Heliosem.

 

19. Godzina 7.00 rano

Każdego roboczego dnia jest to moja pora na śniadanie, piciu i złapanie oddechu przed dobą pełną wyzwań. Uwiecznione ze statywu.

 

20. Zasłoń dłonią część kadru

Znów instagram. To mógł być Michał składający grilla w otoczeniu konkretnego nieporządku w naszym jedynym pokoiku, ale jest Michał… w mojej garści.

 

21. Do góry nogami

Totalnie nie miałam pomysłu, przyznaję. Zrezygnowana rzuciłam się z aparatem na łóżko, wygięłam się do tyłu i pstryknęłam, bez żadnego konkretnego zamiaru. I tak powstało moje oko do góry nogami. Słabo, ale proszę – przemilczmy, przejdźmy dalej.

 

22. Ruch

Dnia 9 maja Michał strzelił gola Oskarowi na Dąbrowskim boisku.

 

23. Zrobione pod słońce

Próba uchwycenia flary Heliosem, myślę, że udana.

 

24. Portret

A to nasza sąsiadka – Kicia, która każdego dnia wychodzi na zwiady, siada na parapet i zagląda nam do kuchni. Do teraz nie wiem, czy ten błysk w oku to dlatego, że machnęłam jej przez szybę kawałkiem kurczaka, czy dlatego, że dobłysnęło słońce z boku. Zrobione Heliosem.

 

25. Bokehlicious

Również uchwycone Heliosem. Tym razem mały HDRek z użyciem lampek choinkowych… przyklejonych taśmą klejącą do drzwi łazienki… cóż. Liczy się efekt.

 

26. Modowa wpadka

Potrzebowałam balerinek na Wrocław i żeby nie obtarły mnie, jak to mają w zwyczaju nowe buty, musiałam je nieco nadwyrężyć rozpychając je zimowymi skarpetkami. Potwierdzam – działa (chociaż dobrze nie wygląda).

 

27. Zwierzak z osobowością

Bez komentarza. Say cheese!

 

28. Nocą

W konkursie na „Worst photo of May 2015” ta praca zajęłaby honorowe miejsce w TOP 10. Zabrakło czasu, a potem okazało się także, że sprzętu do robienia zdjęć zza okna też, bo jakbym miała dobre tele, to by chociaż fajny księżyc był, a tak… No wiem, marudzę, a prawda taka, że leń ze mnie! Jakiś kosmiczny HDR wyszedł, nie komentujmy.

 

29. Sylwetka

Tak wyglądały samotne wiatraki, znalezione gdzieś po środku trasy powrotnej z Wrocławia, chwycone z autobusu.

 

30. Fotografia miejska bez ludzi

Banał, ale Wrocławskie krasnale kojarzy każdy!

31. 5 rzeczy na literę K

Koszyk, kawowy breloczek, klucze, kominek i kubek. Pozamiatane. I nie szukajmy tu sensu, dobrej kompozycji też nie.

 


Jeżeli przyjdzie mi podjąć się kolejnego wyzwania, spróbuję tym razem sprostać czyjemuś zadaniu zamiast je wymyślać – z pewnością podzielę się rezultatami.

Peace, love i róbcie zdjęcia!

Lubi fotografować. Fotografuje, bo lubi. I chciałaby, żeby wszystko w życiu było tak proste, jak ta reguła.