#challengeAccepted[002] – jesienne wyzwanie z jestrudo.pl

#challengeAccepted[002] – jesienne wyzwanie z jestrudo.pl

Jakiś czas temu w jednym z wpisów inspiracyjnych pisałam o jesiennym wyzwaniu z blogiem jestrudo.pl (pod tym linkiem można znaleźć szczegóły) – ktoś w ogóle o tym pamięta? 🙂 Macie na piśmie, że zobowiązałam się wziąć w nim udział i stąd dzisiejszy wpis, który ma na celu wszystko uporządkować.


No i jak było?

Skłamałabym, że zaaranżowałam każde zdjęcie z myślą o wyzwaniu. Raczej dawałam się zaskakiwać sytuacjom albo w miarę możliwości je prowokowałam (np. wychodząc z domu z aparatem nie mając żadnego pomysłu, o godzinie, o której normalnie wolałabym leżeć w łóżku). Potem oglądałam rezultaty i starałam się je dopasować do schematu. Dlatego możecie odnieść słuszne wrażenie, iż zdecydowana większość zdjęć już pojawiła się na blogu. Sama nawet nie myślałam, że aż tak wiele korelacji uda mi się znaleźć.

Wnioski? 

To już drugie wyzwanie, jakiego podjęłam się w tym roku i znów przekonuję się, że jestem bardziej opowiadaczem historii i dokumentalistą (a przynajmniej mam takie zakusy 🙂 ) niż rzemieślnikiem. Totalnie nie potrafię spojrzeć na rzeczywistość przez narzucony filtr, chociaż zdaję sobie sprawę, że to może wyzwolić znacznie większe pokłady kreatywności, niż się wydaje. Tak czy siak jest to cenna nauka, bo krystalizuje kierunek, w jakim chce się iść. I trochę też podszczypuje ego, no bo zawsze jest ta świadomość, że można lepiej. Poza tym – znów przekonałam się, jak cudownie jest fotografować codzienność. Serdecznie polecam to wszystkim!

No to pokaż!

Pora na efekty. Poza drobnym komentarzem (bez nich niektóre zdjęcia dla mnie nie istnieją) pozwoliłam sobie także zamieścić drobne adnotacje odnośnie wykorzystanych technik aby sprawdzić, czy faktycznie udało mi się wstrzelić w wytyczne Natalii z drugiego wariantu wyzwania:

 

 

1. Za oknem

O zmroku – cel osiągnięty!

Nie tak dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, gdzieś tam, w małej Bydgoszczy, w małym domku, w małej kuchni, za malutkim okienkiem grał sobie wieczorem puzonista, wkurzając tym swoją narzeczoną. Wygrywał gamy, ćwiczył na ustniku, sprawdzał przedęcia, wodził wzrokiem i sukawiem po pięciolini. Aż narzeczona wyszła i stwierdziła, że z tyle tego pożytku, że chociaż zrobi zdjęcie. Koniec bajki.

… Skarbie, nie bij mnie, ja Cię kocham tak w ogóle, tylko błagam, kup mi te stopery!

2. To lubię!

W sztucznym świetlecel osiągnięty!

Nie ufam ludziom, którzy a) nie miziają piesełów za uchem, b) nie mają dystansu do siebie, c) nie lubią pizzy. Ja jestem z tych, którzy pizzę kochają i niezależnie od ilości zjedzonej zdrowej żywności, którą szczerze ubóstwiam, marzę o niej po nocach. A Wy? Tę ze zdjęcia jadłam w moje urodziny.

3. Jesienny klimat

Punktowe źródło światłabuuu! (światło jest rozproszone)

Uważam, że jesienią nie ma nic piękniejszego niż dębowe aleje, które mienią się wszystkimi odcieniami soczystej zieleni, złotej żółci i ciepłego brązu. Nieuchwycenie pojedynczego liścia, który stanowi puzzel tworzący całość, uznałam za grzech – nie mogłam dopuścić, by mieć go na swoim koncie.

4. Strój dnia

Żabia perspektywa – buuu! (ta jest raczej psia)

Maja to jedna druga rozkosznego kuzynostwa, któremu miałam przyjemność zrobić kilka zdjęć we wrześniu. Co jak co, ale jakbym miała taki t-shirt z arbuzem, to sama bym się w nim nosiła. Arbuzy są w dechę.

5. Najsmaczniejsze śniadanie

Z lotu ptakacel osiągnięty! (przynajmniej w połowie 🙂 )

Uwielbiam słodkie śniadania na ciepło. Ostatnio jadłam kaszę jaglaną z owocami, popijając ciepłą senchą z cytryną. Jedno zdjęcie to za mało, żeby pokazać, jak bardzo było to smaczne. Definitywnie dla takich poranków warto polubić się z jesienią.

6. Zakamarki

Perspektywa psia – cel osiągnięty!

Przechadzając się po lesie rozglądamy się na około, patrzymy na piękne liście, światło prześlizgujące się pomiędzy drzewami, ale pod nogi mało komu już się chce – a i tam można znaleźć małe dzieła sztuki. Na przykład muśnięty rosą liść w zakamarkach traw. A mówią, żeby kupować wakacje all inclusive, żeby zobaczyć coś ładnego…

7. Najczulej

Kompozycja centralnacel osiągnięty!

Poznajcie Antosia, czyli mojego drugiego ulubionego dziecięcego modela, zwanego także Antoniuszem. Wydaje mi się, że tytuł wyczerpuje temat.

8. Bez pośpiechu

Kompozycja: metoda trójpodziału – cel osiągnięty!

Lubię spacery właśnie za to, że nie wymagają tempa, celu ani kierunku. Po prostu można iść przed siebie. I dostrzegać takie małe cuda jak liść zwiastujący kolejną porę roku.

urodziny_jesien1

9. Na gałęzi

Kompozycja: podział ukośnycel raczej… osiągnięty!

Bardzo lubię to zdjęcie. Bardzo, bardzo. Pomimo tego, że jego urok zawdzięczam głównie wadom optycznym heliosa, które z pewnością są nieakceptowalne dla niektórych. To był moment, gdy szłam lasem, zobaczyłam ten liść, kierunek padania światła, spojrzałam, jakie szkło mam zapięte i pomyślałam: wszystko gra. A potem wcisnęłam spust.

10. Daleko

Flash + dyfuzorbuuu! (zdjęcie powstało przy świetle zastanym)

We wrześniu byłam na wystawie Julia Wannabe w bydgoskiej Farbiarnii. Zależało mi na zrobieniu po prostu kilku pamiątkowych zdjęć z wernisażu, ale gdy patrzę na to konkretne odnoszę wrażenie, że stwarza pole do nowej dyskusji. Czy zawsze jesteśmy obecni przy ludziach, którzy w naszym otoczeniu przeżywają wewnętrzny dramat? Chce nam się? Może ignorujemy to, bo mamy inne rzeczy do roboty? Czy zawsze jesteśmy wystarczająco blisko? A może już zbyt… daleko?

11. Tylko teraz

Flash + odbcie – cel osiągnięty!

Tylko teraz możesz kupić to jedyne, niepowtarzalne radio samochodowe! – tak mogłam napisać na OLX, kiedy mój Towarzysz Życia wystawiał w celu sprzedaży fragment jego zmielonego już na złom Sienolotu. Nie mam żadnego doświadczenia w fotografii produktowej, ale uważam, że wyszło nieźle. Starczyła zwykła lampa zewnętrzna, białe kartki papieru, blenda i… sufit, który robił za kolejną blendę i dyfuzor jednocześnie. Nie umiem wybrać jednego – lubię wszystkie,dlatego poniżej wstawiam całą galerię. 🙂

12. My

Flash w świetle dziennym – cel osiągnięty!

Kuzynostwo razem! Śmieję się sama do siebie na myśl, że te cukierasy będą kiedyś duże, wyciągną album ze zdjęciami i któreś z nich powie: „Zobacz, to my. Jak byliśmy tacy mali!”. A ja mogłam to uwiecznić. Wspaniałe. 🙂

A na zdjęciu jest mieszanka świateł – okno, lampa z softboxem, blenda.

13. Ulica

Długi czas naświetlania – buuu! (tutaj – 1/125 s)

Zazdrościłam wtedy tym biegaczom. Tak szczerze.

14. Niezastąpione

Wysokie ISOcel osiągnięty (dla mnie górną granicą niskiego ISO jest 400… tu mamy 800… więc moje kryteria spełnia 🙂 )

Dla mamy Antoniusza to, co udało mi się zarejestrować poniżej z pewnością niezastąpionym jest. 🙂

15. Zamyślenie

Bez autofocusabuuu! (automatyka poszła w ruch)

Kolejne zdjęcie z wernisażu. Kto jest tu bardziej zamyślony? Dzieci ze zdjęcia? A może odbiorca w galerii? Czy fotografia to sztuka wzajemnej komunikacji? Hm. Teraz to ja się zamyśliłam.

16. Nowe

Mocny kontrast – cel osiągnięty!

Pierwsze z bardziej dokumentujących niż pięknie wyglądających (no bo nie odróżnisz, czy robiłam kalkulatorem czy telefonem), wprost z mojego instagrama. Oto pierwszy wegański burger, jaki zjadłam w swoim życiu podczas tygodniowego pobytu w Warszawie – nie dało się wówczas nie wejść do mekki hipsterów, jaką jest Krowarzywa. Było to tak dobre, że dostawałam spazmów, gdy odbiło mi się godzinę po zjedzeniu. True story. Wszystkie mięsne kotlety mogą się schować.

wyzwanie2 (2)

17. W moim mieście

Efekt HDR – cel… prawie osiągnięty (no tej, widać korę pod słońce, a to nie tak hop!)

Tak. To dalej jest Bydgoszcz. A dokładnie las nieopodal miejsca, gdzie mieszkam. A mieszkam jakieś siedem kilometrów od starego miasta. Powaga. Jest tak pięknie. Nie potrzeba galerii handlowych.

18. We własnej osobie

W stylu retrocel osiągnięty

Tak wyglądałam po całym dniu w Operze po koncercie Ziemii Bydgoskiej Kto Ty jesteś? Polak mały, na którym razem z innymi członkami chóru UTP braliśmy udział w części z Warszawą powstańczą. Było już grubo po 22.00 i byłam padnięta jak mops. Ale portretu pod lampką rzucającą światło jak w filmie noir sobie nie odmówiłam. Bo już bardziej retro być nie mogło.

19. Ulubione

Oświetlenie z bokucel osiągnięty!

To moje najulubieńsze zdjęcie z sesji (choć tego słowa nie lubię) z Majką i Antosiem. Małego oświetlało wtedy tylko okno a on sam leżał sobie na złożonej wersalce, którą postawiliśmy niemalże przy parapecie. Czyli się da. 🙂

20. Uzależnia

Oświetlone z górybuuu! (światło raczej hula rozproszone po pokoju)

Co prawda biorę udział w koncertach patriotycznych, ale w sporcie już tak oddana Polsce nie jestem. Trening? Żadna tam Chodakowska, żadna Lewandowska. Po prostu Jillian Michaels. Nie ma lepszej trenerki. Poniżej na zdjęciu odpalony jest Beginner Shred, który serdecznie polecam tym, co: a) zapuścili się, b) chcą coś ze sobą zrobić po kontuzji, c) nie wiedzą totalnie, od czego zacząć, d) nie chcą żeby sąsiadom piętro niżej tynk sypał się na głowę od podskoków, e) chcą się zdrowo uzależnić!

21. A wieczorem…

Oświetlenie z dołu – buuu!

… ano wieczorem to z Młodym lubimy sklejać układy elektroniczne. Jakość instagramowa. 🙂

wyzwanie2 (3)

22. Z Tobą

Rozmyte tło – buuu! (tu jest w ogóle jakieś tło?)

W tym zdjęciu wszystko jest na nie. Światło jakieś dziwne. Ja jakaś wymemłana. Pościel jakaś jaka nieinstagramowa. Poduszka też miała ten pstryk w… poszewce. Z prawej włazi kawałek krzesła. Do tego cały kraj teraz wie, że z Michałem nie umiemy spać pod jedną kołdrą, bo biedak by zmarzł (podobno przez sen jestem bezlitosna). Ale co z tego? To my, razem. Oglądamy Świat Według Bundych, po którym humor z każdego innego serialu to małe piwo. Za parę lat będę patrzeć na to zdjęcie i będę tęskniła za tymi wieczorami. To mi wystarczy.

23. Te kolory!

Wyostrzone tło – cel osiągnięty!

Odnoszę wrażenie, że już tyle napisałam o jesiennych kolorach w tym wpisie, że wystarczy. No kurczę, pięknie jest.

24. Moment

Duża głębia ostrości – cel osiągnięty! (telefony nawet na szeroko otwartej przysłonie z reguły ostrzą dość głęboko)

Podobno mobilne pstrykanie to zło zabijające prawdziwą fotografię. Czy ja wiem… siedząc w domu rodzinnym w pewnym momencie zobaczyłam właśnie to – mój ukochany siostrzeniec przytula najlepszego psa na świecie (to termin niepodważalny i proszę nie dyskutować!). Kilka sekund później ten akt najpiękniejszej dla mnie tego dnia czułości już zanikł i młody wypruł do klocków, a Mecenas rozpłaszczył się w kierunku słońca na rozgrzanych kafelkach. Gdybym nie miała wtedy telefonu przy sobie, nie dałabym rady tego zatrzymać. Dzięki Ci, mobilna fotografio!

wyzwanie2 (1)

25. Świeżo

Białe tło – buuu!

Czy jest coś bardziej świeżego niż domowy chleb, jajecznica z warzywami i liście sałaty tak zielone, że łodygi zaczynają wyrastać z pleców od samego patrzenia? No nie, prawda? Idziemy dalej.

26. Mocny

Czarne tłobuuu!

Znów mogłabym zapytać, czy aby na pewno dostrzegamy to, co dzieje się tuż obok? Może dodaję sobie, ale uznaję ten przekaz za dość… mocny.

27. O każdej porze

Kolorowe tłocel osiągnięty!

O każdej porze, na zawsze, Ty i ja. Będziemy rządzić tym światem! – pomyślał Antoniusz, po czym wziął Majkę za rękę.

28. Nie odgadniesz

Abstrakcjaczyżby… cel osiągnięty?

Pojazd w lusterku pojazdu (boję się napisać motor, bo nie wiem, czy mogę i czy ktoś mnie nie zje) – ale jaja, co? Wystarczająco abstrakcyjnie jak dla mnie. 🙂

Zdjęcie stanowi pamiątkę z wystawy absolwentów szóstej edycji bydgoskiego BAFu i dotyczy pracy, która podobała mi się najbardziej (analogowe ujęcie motoryzacyjnego kalendarza).

29. Przytulnie

Faktura – cel osiągnięty!

Kiedy mój Michał spojrzał na to zdjęcie, pierwsze, co zrobił, to mnie wyśmiał – „Przecież Ty masz bekę w ludzi robiących zdjęcia stóp!”. Jaka była moja odpowiedź? Że to są MOJE STOPY. I mój dywan z liści w lesie nieopodal. I to są moje urodziny. Tu wszystko jest na miejscu. I wszystko ma sens. No. Kropka.

30. Smakołyki

Makrobuuu!

Indyk, pełnoziarnisty makaron i miks warzyw wszelakich. Robię błąd, że piszę ten tekst na głodniaka, bo zaraz chyba zjem matrycę.


Uff. Nie mało się nagimnastykowałam sporządzając ten wpis. Do następnych wyzwań!

Jest coś, o czym muszę napisać małym druczkiem, ale istotnym jest, by się przyznać.. Natalia, czyli twórczyni wyzwania, pewnie zaraz wyjdzie do mnie z ekranu i walnie mnie w głowę, ale oszukałam i dodałam sobie trzy dni ekstra. Ale to tylko dlatego, że: a) uważam, że dla takich szaraczków jak ja, pracujących w tygodniu, kończenie wyzwania w piątek to kopniak między pośladki!, b) moje zatoki jakby miały palce, to pokazałyby mi środkowy – nie mają jednak, zabrały więc mi trzy dni z życia, także i tak jestem na zero 🙂 Cicho sza….
Lubi fotografować. Fotografuje, bo lubi. I chciałaby, żeby wszystko w życiu było tak proste, jak ta reguła.