Moje 24 urodziny w zdjęciach + 24 rady na ogarnięcie życia

Moje 24 urodziny w zdjęciach + 24 rady na ogarnięcie życia

wpis w: Moja fotografia, Na codzień | 0

W środę minęła mi kolejna wiosna (a w sumie to jesień). Z dumą muszę przyznać, że ostatni rok był dla mnie przełomowy w wielu kwestiach. Co jest jednak dla mnie najważniejsze – czuję, że wypracowałam w sobie pewną dojrzałość, idealnie proporcjonalną i uszytą na miarę miejsca w życiu, w którym jestem. Czuję, że jestem gotowa wejść w szereg innych wyzwań i ról. To cudowne! Chciałabym życzyć sobie tego stanu już na zawsze…

W zasadzie – chętnie podzielę się z Wami kilkoma przemyśleniami zebranymi na przestrzeni lat. Są na samym dole wpisu. Może komuś też pozwoli to uporządkować bałagan na około siebie?

A tymczasem… pokażę Wam, jak spędziłam ten wyjątkowy dzień. Na blogu fotograficznym nie może zabraknąć zdjęć, a ja przynajmniej chociaż raz w roku poczuję się jak wypisz-wymaluj blogerka lifestylowa. 🙂


Ósma rano. Nie ma nic lepszego od rozpoczęcia nowego dnia pożywnym śniadaniem. Ach, przepraszam… jednak coś jest. Okazuje się, że milej jest już tylko rozpocząć urlop w taki sposób!

Na zdjęciu – kasza jaglana na ciepło z bananem, mango i granatem. Do tego moja ulubiona ostatnio Sencha z miodem i cytryną. Om, nom, nom.

Za oknem zaczęły wyglądać nieśmiało pierwsze promienie słońca. Zdecydowałam się uczcić moje święto kontaktem z naturą – założyłam ciepły dres, czapę, wzięłam pod pachę aparat i popędziłam do pobliskiego lasu na mały spacer. Podziękowałam wtedy swojej intuicji, że nie zostałam w łóżku, inaczej ominęłaby mnie to, co zarejestrowałam poniżej. Można klikać w galerię!

Wróciłam do domu, zdałam sobie sprawę, że nie mam konkretnego planu… a to oznacza jedno – pora się spocić. Przyznaję, że to nie był mój najlepszy kondycyjnie dzień, więc wybrałam dwadzieścia minut z moją guru w postaci Jillian Michaels i Beginner Shred. Wystarczyło, żeby poczuć się dobrze.

Potreningowe papu – czego tu nie ma? Jajka, papryka, pomidory, kiełki, sałata i nasz domowy żytnio-gryczany chleb na zakwasie. Czuję się tak fit, że Chodakowska mogłaby mi wlepić talon w wysokości tysiąca eurogąbek na jarmuż, jagody goi i nasiona chia. Gee…!

Potem postanowiłam się rozpieścić małym domowym spa. Na włosy położyłam maskę, a na twarzy wylądowała na szybko urobiona mieszanka z białej glinki i innych cudownie działających mazideł.

Zdążyłam się już nieźle wylenić leżeniem w łóżku, kiedy to nagle i niespodziewanie wrócił Michał – okazało się, że znowu trzeba zjeść. I tym razem uruchomiłam swoje kulinarne supermoce i zrobiłam to, co wychodzi mi najlepiej, czyli: wrzuć do naczynia żaroodpornego, zasyp przyprawami, wpiernicz do piekarnika i czekaj na cud. Tak powstały pieczone polędwice z indyka w towarzystwie pełnoziarnistego makaronu zmieszanego z każdym możliwym warzywem, jakie znalazłam na dnie zamrażalnika. Ha! – a nie wygląda tak źle, co nie?

Misiek, zrób mi portret na dworze!tak wyglądałam w dni swoich 24 urodzin. Nieco ogarnia mnie nostalgia, kiedy patrzę na te zdjęcia, bo wiem, że to ostatni taki dwudziesty ósmy października w moim życiu, kiedy kręcę się po tym podwórku…

Tyle tych wartości odżywczych, ćwiczeń i wszystko jak krew w piach… wygnało nas na pizzę do Sowy. Mam nadzieję, że ta ilość rukoli pozwoliła oszukać moje biodra i nie zauważyły, ile pod spodem było sera.

Dla innych dzień już się kończy, dla mnie dopiero zaczyna – godzina 19.00, próba chóru. Niewątpliwym plusem takiej działalności, poza rozszerzaniem swoich kompetencji i zainteresowań, jest to, że można usłyszeć Sto lat w wykonaniu ludzi, którzy umieją śpiewać… i to jeszcze w taaakim stadzie! 🙂

Dzień dobiega końca. Żeby nie było zbyt poprawnie politycznie – razem z Michałem kończymy piąty sezon Świata Według Bundych. Pod powieki powoli wkrada mi się sen i zdaję sobie sprawę, że może nie był to najbardziej imprezowy dzień, ale spędziłam go najlepiej, jak mogłam. I do tego w najlepszym towarzystwie.


A teraz – pora na moje obiecane wypociny. Możliwe, że kogoś z Was może bawić takie mądrzenie się w moim wieku, jeśli tak… patrz: punkt 4 i 10. 🙂

Całuję Was mocno!

24 rady na ogarnięcie życia:

  1. Bezzasadne, nieprzychylne lub nawet wulgarne komentarze na Twój temat nie świadczą w żaden sposób o Tobie, a o komentującym.
  2. Dyskusje na temat tego, co jest ładne a co brzydkie lepiej zostawić przedszkolakom.
  3. Jeżeli łapiesz się na myśli w stylu: „zrobię to, gdy będę gotów”, lepiej przestań myśleć i działaj. Najprawdopodobniej nie będziesz gotów na 90% sytuacji, które spotka Cię w życiu.
  4. Jeżeli usłyszysz: „za moich czasów młodzież nie była taka i siaka” i czujesz, że to swoisty pojazd po Twoim życiorysie – uśmiechnij się, powiedz „masz rację” i oswój się z myślą, że to tylko zdziadziałe pierniczenie.
  5. Kiedy ktoś pyta Cię o opinię na temat jego pracy lub życiowych wyborów, zawsze na początek weź pod uwagę intencje i dotychczasowe doświadczenie. Powiedz coś miłego, doceń – choćby przeważały błędy. Potem udzielaj rad. I nigdy nie opieprzaj – nie bądź zgredem. Nie chcesz być zgredem.
  6. Jeżeli potrzebujesz dzień urlopu, bo źle się czujesz i nagle zaczną Cię atakować wyrzuty sumienia, czy firma aby na pewno sobie bez Ciebie poradzi – pomyśl, czy to będzie miało znaczenie za rok.
  7. „Muszę kupić sobie organizery na rzeczy, bo mam ich za dużo” – błąd. Musisz się pozbyć rzeczy, których masz za dużo.
  8. Warto znaleźć sobie ulubioną aktywność fizyczną chociażby po to, że gdy dopadnie Cię przypadłość złego dnia, pod wieczór będziesz mógł powiedzieć: „Dobrze, że chociaż byłem na zumbie / na rowerze / pobiegałem / porobiłem przysiady / etc, bo ta doba byłaby już totalnie do bani”.
  9. Jeżeli boli Cię wydać więcej pieniędzy na lepsze jakościowo jedzenie, możesz mi uwierzyć na słowo, że czego nie wydasz na warzywa – jesienią wydasz w aptece na piguły naprawiające zepsutą odporność. True story.
  10. No właśnie… a propos udzielania dobrych rad przez innych – masz pełną dowolność, co z nimi zrobić. Możesz je wdrożyć albo odrzucić. Zastanów się pięć razy, czy tylko dlatego, że najprawdopodobniej nigdy nie wcielisz w życie czyjejś złotej myśli, należy wszczynać podminowane dyskusje. Podziękuj po prostu. I rób, co uważasz.
  11. Cynizm może i jest metodą na ominięcie dosadnych słów, ale nie na przykrycie żółci – spięcie pośladków, drwinę i chamstwo widać i bez tego.
  12. Świat nie jest tylko czarny albo biały – pomiędzy jest mnóstwo odcieni szarości. Miej tą świadomość, zanim zaczniesz analizować sytuację według palety, którą znasz tylko Ty.
  13. … w ogóle najlepiej zadaj sobie pytanie: „Czy jestem serio na tyle kompetentny w tym temacie, żeby zabierać głos? Czy moja myśl wniesie coś wartościowego?”. Jak nie – odpuść.
  14. Nie rezygnuj z uczestnictwa w ciekawej inicjatywie tylko dlatego, że wydaje się być poza kręgiem Twojego zainteresowania. Doświadczenie pokazało mi, że wiele rzeczy ubogaciło mnie i dalej ubogaca, bo dałam im na to szansę. To samo tyczy się ludzi. Ale tylko tych, którzy nie plują jadem z byle powodu. Od takich trzymaj się z dala.
  15. Głównym zadaniem prezentów jest sprawienie komuś przyjemności w chwili jego wręczania i zaznaczenie, że o kimś się pamięta. Absolutnie nie musisz się czuć zobligowany do trzymania w szafie porcelanowych słoników tylko dlatego, że ktoś Ci je dał dziesięć lat temu. Prezent spełnił swoją funkcję – puść go wolno.
  16. Psychologia mówi wyraźnie, że cele sformułowane pozytywnie realizuje się z przyjemnością. Nie zmieniaj więc nawyków, żeby naprawić „złego” siebie, ale żeby wprowadzić do życia więcej słońca. Z pewnością masz już wystarczająco dużo problemów, żeby wymyślać sobie nowe, które musisz rozwiązać.
  17. Odpoczynek jest bardzo ważny. Jeśli w Twoim życiu chwilowo nic się nie dzieje – korzystaj. Chodź na spacery. Spędzaj czas z ukochaną osobą. Gadaj o głupotach z najlepszym przyjacielem. Szukaj ciekawych miejsc tam, gdzie mieszkasz. I absolutnie nie czuj się winny z tego powodu.
  18. Nie rób z siebie zbawcy świata, bo ani się obejrzysz – staniesz się kozłem ofiarnym.
  19. Nie pytaj innych, jak się motywować. To działanie spychalskiego. Nie potrzebujesz do tego aplikacji na telefon, map inspiracji, tapet na pulpit i wykładów z coachami. Dobrze wiesz, co powinieneś robić i dlaczego. Po prostu to, kurczę, rób.
  20. Kiedy świat sypie się na głowę, masz bad hair day, wyszedł Ci na czole wielki pryszcz, masz kaca i z nosa cieknie Ci gil, zrób po prostu minimum tego, co musisz robić i przeżyj. Czasami tylko tyle można – każdy czasem tak ma.
  21. … i jak ktoś z Twojego otoczenia ma taki dzień, to nie witaj go sformułowaniem: „O jenysiu, co masz takie cienie pod oczami?” – to strasznie wku…rza. Nie kop leżącego.
  22. Najlepsza praca to taka, w której siedzisz osiem godzin i spadasz do domu. Chyba, że to Twoja pasja – wtedy jesteś na urlopie cały czas. Tak czy siak – nie daj się wyzyskiwać, dwie stówy więcej miesięcznie nie są warte zdrowia i nerwów.
  23. Nie oczekuj niczego – wtedy nigdy nie będziesz rozczarowany.
  24. Jesteś totalnie unikalny, wyjątkowy i niepowtarzalny. Zacznij dawać innym to, co w Tobie najlepsze – co jak co, ale z takim zestawem cech… nikt nie zrobi tego za Ciebie!
Lubi fotografować. Fotografuje, bo lubi. I chciałaby, żeby wszystko w życiu było tak proste, jak ta reguła.