#zSzuflady [002] – wspomnienie Dnia Dziecka 2014 i kilka przemyśleń

#zSzuflady [002] – wspomnienie Dnia Dziecka 2014 i kilka przemyśleń

Już jutro Dzień Dziecka. Tym razem z szuflady wyjmuję relację, którą zrobiłam rok temu w rodzinnych stronach – w Dąbrowie Chełmińskiej, podczas gminnych obchodów tego dnia, w ramach BAF-owych zajęć z fotoreportażu. Pamiętam, że to był jeden z pierwszych bardziej upalnych dni zeszłego roku i planowałam wtedy wyjść tylko na godzinkę, a zostałam na kilka. Na samych zajęciach pokazałam tylko piętnaście fotografii, dzisiaj, ponieważ chcę i mogę – pokażę ich nieco więcej.

Mam nadzieję, że tym wpisem przypomnę Wam o tym ważnym dniu i już dziś zaczniecie planować jak spędzić ten czas z najmniejszymi największymi bliskimi. A może postanowicie na nowo odkryć w sobie dziecko? Polecam tak po prostu wyjść, odciąć się od sieci i spróbować zachwycić się czymś, na co zwykle nie zwracacie uwagi – zieleń na dobre wystrzeliła już z ziemi i drzew, więc powodów by na chwilę się zatrzymać i docenić piękno świata jest całkiem dużo!

Ponieważ bloga traktuję także jako ujście swoich luźnych amatorskich obserwacji, chciałabym tą konwencję teraz wykorzystać i podzielić się z Wami kilkoma spostrzeżeniami, które wyciągnęłam z tamtego ćwiczenia i ogólnie z zajęć na BAF-ie.

Kiedyś uważałam, że dopiero w mieście można rozwinąć fotoreportażowe skrzydła, wiadomo – koncerty, więcej akcji społecznych, sportowych, kulturalnych itp. Mówiąc krótko – jest co fotografować. Bardzo długo czułam się jak młoda i zdolna, tylko wieś nie daje możliwości… (tak, wiem, bardzo skromnie). Jeżeli należycie do tej kategorii – proszę natychmiast przeprogramować myślenie! Spędzając pół dnia na organizowanym przez moją rodzinną gminę rok temu Dniu Dziecka uświadomiłam sobie kilka spraw:

  • Na zajęcia z fotoreportażu przyniosę zdjęcia, które nie mają szansy się powtórzyć (no bo kto przyjeżdżałby specjalnie z Bydgoszczy, żeby fotografować festyn rodzinny w Dąbrowie Chełmińskiej?),
  • Znam ludzi, kontekst i miejsce, co pomaga poczuć się częścią wydarzenia , obserwować je bardziej uważnie i włożyć serce w to, co się uwiecznia,
  • W małej miejscowości ludzie nadal widząc człowieka z lustrzanką i nieco większym obiektywem myślą, że „ktoś z gazety przyjechał!” (jakkolwiek prześmiewczo to może brzmieć – tak jest) i automatycznie traktują go bardziej poważnie, a czasem chętnie pokazują się przed aparatem – w mieście się z tym nie spotkałam, jest więc łatwiej złapać kontakt z uczestnikami wydarzenia,
  • Brak dzikich tłumów pozwala w spokoju ustawić się, przemyśleć i wyłapać elementy które mogą świadczyć o charakterze fotoreportażu – mimikę twarzy uczestników, ciekawą perspektywę, ekspresję ciała, kontekst itp.
  • Z punktu widzenia misji fotoreportażu możemy opowiedzieć świeżą historię i zapoznać innych z lokalną kulturą, zamiast być setną osobą z aparatem na zatłoczonym rynku w dużym mieście, odgrzewającą ten sam kotlet.

Czy faktycznie w tym fotoreportażu udało mi się wykorzystać te atuty – zostawiam Waszej ocenie. Oczywiście, jak to zawsze bywa po czasie – dziś wiele rzeczy zrobiłabym inaczej.

Uważam, że każda fotografia może być wyjątkowa, kiedy umieścimy w niej swój własny pierwiastek. Kluczową rolę odgrywa tu osobowość, a ona z kolei jest wypadkową różnych czynników, także miejsca, w którym żyjemy, i znając dane środowisko od wewnątrz zdecydowanie warto poświęcić mu uwagę i przedstawić je ze swojej perspektywy. Oczywiście czym innym jest robienie zdjęć na zlecenie przy ograniczonym czasie i doskonale o tym wiem. Ja jednak póki co na swoich zdjęciach nie zarabiam a uczę się, staram się poruszać swoją duszą i bardzo nie chciałabym tego zatracić. Zresztą – nikt, kto fotografuje, chyba tego nie chce. Przykro mi się kiedyś zrobiło, kiedy usłyszałam od profesjonalnego fotografa studyjnego, że on już nie ma swoich zdjęć, tylko są zdjęcia klientów i nie usłyszałam radości w tym stwierdzeniu.

Podsumowując ten dość chaotyczny wywód – otwierajcie oczy naokoło siebie i nie róbcie sobie wymówek w postaci miejsca zamieszkania, bo to właśnie tam, gdzie właśnie mieszkacie, dzieje się Wasza historia i warto ją celebrować oraz uwieczniać.


Jeżeli ktokolwiek ze sfotografowanych nie chce, aby dane zdjęcie pozostało na stronie – poproszę o skontaktowanie się ze mną za pomocą maila lub mojego prywatnego konta na Facebook-u (dane w zakładce O mnie/Kontakt).
Lubi fotografować. Fotografuje, bo lubi. I chciałaby, żeby wszystko w życiu było tak proste, jak ta reguła.