#zSzuflady[004] – z aparatem wśród… ludzi  (2004-2013)

#zSzuflady[004] – z aparatem wśród… ludzi (2004-2013)

Nie, żebym popadała w samouwielbienie, ale cieszę się, że założyłam taką, a nie inną konwencję prowadzenia bloga i mogę sobie tu wrzucać wszystko, co mi się żywnie podoba, nawet jeżeli zdjęcia mają już kilka dobrych lat – przykładowo zdjęcie wyróżniające ten wpis (u góry) ma ich sześć. A do tego mogę je porządkować w konkretne zbiory i przypominać sobie o moich początkach oraz o wszystkich uwiecznionych wtedy chwilach – w jakim momencie życia wtedy byłam, jak pachniały i wyglądały tamte czasy, co czułam, kiedy naduszałam spust migawki… i tak dalej, dalej, dalej…

Tym razem zbiorek, który właśnie dzięki temu, że zbiorkiem jest, może w moim rozumowaniu zasłużyć sobie na oddzielny wpis, a mianowicie dziś przypominam sobie wszystkie portrety/fotografie z uwiecznionym człowiekiem, które zrobiłam przed BAF-em. Są one dla mnie o tyle szczególne, że pokazują osoby z mojego najbliższego otoczenia, głównie pochodzą z czasów, gdy nic nie wiedziałam na temat fotografowania w trybie manualnym, kadry dobierałam intuicyjnie i szalałam z obróbką, wyciągając z JPEG-ów ile się dało. To był dla mnie przepełniony zapałem i entuzjazmem czas, wolny od analizowania, psioczenia na sprzęt i własne ograniczenia.

Członkowie rodziny, najbliżsi znajomi i… ja – to byli wtedy moi jedyni modele i dziwię się, dlaczego nie mam więcej świeżych ujęć – muszę to czym prędzej zmienić. A w zasadzie to Was wszystkich do tego uwieczniania najbliższej rzeczywistości i ludzi ją tworzących zachęcam, bo to ma niebywale dużą emocjonalną wartość, narastającą z każdym kolejnym mijającym rokiem.

Poniżej mój mały zbiorek, w którym są zarówno autoportrety z najstarszym zdjęciem na czele (w galerii jako pierwsze; zrobione około 10 lat temu… Sony Ericssonem W810i), fotografie przedstawiające mojego siostrzeńca (który dziś ma 7 lat!) i inne bliskie mi osoby, kończąc na portretach mojego najdroższego Michała (wykonane w 2013, pierwsze świadome użycie trybu M):

Na koniec powiem Wam jeszcze tyle, że to nie są wszystkie zdjęcia, gdyż w zanadrzu trzymam kilka kadrów z pierwszej świadomej próby fotografowania na czyjeś życzenie, do których mam szczególny sentyment, ale i na nie jeszcze przyjdzie pora. Do następnego wpisu!

Lubi fotografować. Fotografuje, bo lubi. I chciałaby, żeby wszystko w życiu było tak proste, jak ta reguła.